Oficjalnie wyruszyła 36. Piesza Pielgrzymka Drohiczyńska na Jasną Górę
Kościół
Sob. 01.08.2026 08:16:32
01
sie 2026
sie 2026
Mszą Świętą w katedrze w Drohiczynie oficjalnie zainaugurowano 36. Pieszą Pielgrzymkę Drohiczyńską na Jasną Górę. Eucharystii przewodniczył biskup senior diecezji drohiczyńskiej Tadeusz Pikus, który w homilii zwrócił się do pątników słowami: – Wydaje wam się, że to wy idziecie, a to Pan Bóg was niesie. Nie jest najważniejsze to, czy uda wam się dojść.
Najważniejsze jest to, czy pozwolicie Bogu zanieść się na swoich skrzydłach – podkreślał biskup Pikus, kończąc swoje rozważanie.W liturgii uczestniczyli pielgrzymi z grupy bielsko-katedralnej, która w charakterystycznych fioletowo-zielonych barwach rozpoczęła drogę do Częstochowy. Pierwszy etap pielgrzymki prowadzi z Drohiczyna do Sokołowa Podlaskiego.
Zobacz Galerię
18 Zdjęć
Równolegle na pielgrzymi szlak wyruszyła także grupa z Łochowa. Mszę Świętą inaugurującą jej wędrówkę sprawował w sobotni poranek biskup drohiczyński Piotr Sawczuk. W kolejnych dniach do pielgrzymki dołączą również pątnicy z Sokołowa Podlaskiego i Węgrowa.
Pielgrzymom w pierwszym dniu wędrówki w drodze do Sokołowa Podlaskiego, towarzyszy nasza korespondentka z Siemiatycz, Agnieszka Bolewska-Iwaniuk.





2 komentarze
i tu mam apel do tych jednodniowych pielgrzymów. Proszę - pamiętajcie, że wy po przejściu kilku, czy kilkunastu kilometrów wrócicie do domów; do swoich wygodnych łóżek, chłodnych mieszkań. A prawdziwi pielgrzymi pójdą dalej - w skwarze, w deszczu, po rozpływającym się od upału asfalcie. Wykażcie swój szacunek dla nich chociażby poprzez ustąpienie miejsca w kolejce po obiad, wodę, kawę. Korzystając z ludzkiej gościnności nie zapominajcie, że jest ona skierowana przede wszystkim do tych, co podejmują ogromny trud wędrowania setki kilometrów. Gościnność ludzi w mijanych miejscowościach jest przeogromna, wystarczy dla wszystkich - tylko chodzi o to, aby prawdziwi pielgrzymi zamiast oczekiwania na pobranie żywności, mieli szansę na kilka minut więcej odpoczynku przed dalszą drogą. Pamiętam jak było jeszcze w Wodyniach - zawsze była przygotowana masa jedzenia, ale po przyjściu na pole namiotowe pielgrzymi zajmowali się rozbijaniem namiotów, odbieraniem bagaży - a odprowadzający delektowali się przygotowanym poczęstunkiem. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie mam nic przeciwko odprowadzającym, być może to co piszę wydaje się błahe, ale nie dla osoby, dla której każda chwila odpoczynku jest na wagę złota.
Jesteście wspaniali ❤️ Iza